Strony

poniedziałek, 29 lutego 2016

10. Zdjęcie brzuszka - 7 miesiąc

Jak ten czas szybko leci. Dopiero wstawiałam zdjęcie brzuszka z 6 miesiąca, a w tym tygodniu kończę już 7 miesiąc. Zatem wstawiam kolejne zdjęcie. 


Mały rozrabia w brzuszku coraz częściej i mocniej. Jak zacznie się rozpychać to końca nie ma. W dalszym ciągu jego ulubioną zabawką jest mój pęcherz. Michałek oczywiście zadowolony z psocenia, ale mi do śmiechu nie jest, bo czasami jak przywali w wyżej wymienioną "zabawkę" to widzę wszystkie gwiazdy.
W tym miesiącu najbardziej dokuczał mi ból kręgosłupa, zgaga i ból pachwin. Z kręgosłupem to wiedziałam, że będzie mnie bardzo bolał, bo mówił mi to każdy lekarz jak przygotowywałam się do ciąży. Natomiast ból pachwin jest okropny. Czasami boli do tego stopnia, że nie mogę chodzić, ale wytrzymam wszystko :).
Wcześniej Wam nie pisałam, ale byłam ponownie na wizycie kontrolnej u swojego lekarza i z Michałkiem jest wszystko w porządku. Te pomiary wcale powiększone nie były, a Pani doktor niepotrzebnie mnie nastraszyła. Kamień spadł mi z serca.

Dzisiaj mam kolejną wizytę. Ciekawe ile już waży to moje dziecko. Ostatnio było 1305 g :)

sobota, 27 lutego 2016

9. Obawy

Im coraz bliżej porodu, tym moje obawy są coraz większe.

1. Miłość do dziecka. Kocham tego mojego szkraba, który cierpliwie siedzi sobie w brzuszku, ale boję się, że po urodzeniu ta moja miłość do niego  nie będzie tak wystarczająca, jakbym tego oczekiwała. Rozmawiałam z mamą na ten temat. Powiedziała mi, że taka prawdziwa miłość do dziecka przychodzi wraz z jego urodzeniem, więc w to wierzę. To samo powiedziała mi koleżanka, która miesiąc temu urodziła synka.

2. Strach przed macierzyństwem. Martwię się o to, czy spełnię się w roli matki. Czy zapewnię dziecku to wszystko, czego będzie potrzebowało. Nigdy nie byłam za nikogo tak odpowiedzialna, a teraz to się zmieni. Wraz z mężem wszystko będziemy musieli podporządkować pod dziecko. Przewartościować całe nasze życie. Chciałabym być dobrą matką.

3. Wychowanie. Możecie się śmiać, ale po tych wszystkich wiadomościach, w których słyszy się, że dziecko morduje swoich rodziców, bądź obce osoby to boję się, żeby nie wychować potwora. Chciałabym wychować swoje dziecko na porządnego człowieka, który będzie wiedział, że ma ustąpić miejsce starszej osobie, dla którego będzie ważna rodzina, który będzie miał szacunek do innych ludzi...

4. Moje zainteresowania. Boję się, że po porodzie to wszystko utracę. Tak bardzo nie chciałabym stracić tego swojego czystego egoizmu. Chciałabym znaleźć czas na książkę, na film, na godzinę tylko dla siebie, bo przecież to też jest w życiu ważne.

5. Miłość do męża. Boję się, że na którymś etapie ucierpi nasza intymność. Jakby nie było, to już nie będzie to samo. Już nie wyjedziemy sobie nigdzie tak spontanicznie tylko we dwoje. Nie pójdziemy do kina... Zawsze będziemy musieli kogoś prosić do popilnowania dziecka.

Myślę, że moje obawy są normalne. Chyba każda kobieta przeżywa coś podobnego. Mam nadzieję, że ze wszystkim sobie poradzę i że spełnię się nie tylko w roli matki, ale i żony.

niedziela, 21 lutego 2016

8. Fachowa literatura

Z racji tego, że jest to moja pierwsza ciąża to mogłabym powiedzieć, że wiedzę na jej temat mam naprawdę zerową, a raczej miałam. Wszystkiego dowiadywałam i dowiaduję się z Internetu, od doświadczonych koleżanek i przede wszystkim od mamy. 
Któregoś dnia szukając dla siebie nowych książek do poczytania, natrafiłam na tę jedną jedyną. Przeczytałam opinie matek na jej temat i stwierdziłam, że to może być strzał w dziesiątkę. Zamówiłam. Książka nosi tytuł "W oczekiwaniu na dziecko" - Heidi E. MurkoffSharon Mazel



Gdy w końcu książka dotarła do domu, mój mąż ją przechwycił i ze śmiechem zapytał "Kochanie, Ty zamówiłaś książkę o dziecku, czy Encyklopedię?". Faktycznie, czcionka książki jak i sam format może trochę przerażać - wygląda tak, jakby czytało się Encyklopedię. Jednak mi to nie przeszkadza. Muszę zaznaczyć, że wszystkie porady są naprawdę praktyczne. Tutaj nie ma teorii. Tutaj przyszła matka dowie się wszystkiego na temat ciąży, porodu, czy połogu. Opisane są różne dolegliwości ciążowe. Wyjaśnione jest wszystko na co należy zwrócić uwagę i przede wszystkim objawy, których nie należy się bać i wyolbrzymiać, jak to ja czasami potrafię podczas paniki. 
To właśnie z tej książki dowiedziałam się jak wygląda czkawka u dziecka i  jak przy tym zachowuje się brzuch. Często miewam skurcze macicy. Brzuch się napina i jest bardzo twardy przez kilka sekund. Na początku nie wiedziałam co to jest i oczywiście panikowałam, ale dopiero ta książka mnie uspokoiła. To z niej dowiedziałam się, że te skurcze są normalne. Po prostu macica się przygotowuje do porodu. W książce opisany jest dokładnie miesiąc po miesiącu i objawy, które mogą nam towarzyszyć w tym okresie. Jedynym minusem tej książki jest chyba to, że jest to poradnik amerykański, więc i niektóre opisane rzeczy są trochę oderwane od naszej rzeczywistości, jednak można na nie przymknąć oko.
Sam poradnik do tanich nie należy, bo kosztuje ok. 50 zł. Tutaj mogę polecić księgarnię internetową www.nieprzeczytane.pl. To właśnie tam udało mi się kupić powyższy poradnik za jakieś 29 zł, co uważam za atrakcyjną cenę. Sam poradnik tak mi się spodobał, że parę dni temu zamówiłam "Pierwszy rok życia dziecka" tych samych autorów. 

czwartek, 4 lutego 2016

7. Zdjęcia dzieci w Internecie

Ostatnimi czasy jest moda na chwalenie się dziećmi na portalach społecznościowych. Mówię tutaj o Facebook'u. Tak sobie czasami myślę, że ludzie to nie mają żadnego opamiętania. Dosłownie żadnego. Dziecko podczas śniadania, dziecko podczas obiadu, dziecko podczas kolacji. Dziecko na nocniku, dziecko w samym pampersie. Mam koleżankę, która dziennie wstawia około dwudziestu zdjęć swoich dzieci. To już jest prawdziwy fenomen. Ale to nic. Ostatnio wstawiła zdjęcie swojego dziecka z gilami aż po brodę. Czy to jest normalne? Kolejna koleżanka zaraz po porodzie wstawiła zdjęcie swojej córeczki jeszcze umorusanej w wody płodowe. Dziewczynka niczym nie okryta, tak jak ją Pan Bóg stworzył. Pytam się, gdzie w tym wszystkim jest rozum? Przecież zdjęcie wrzucone do Internetu zostaje w nim zapisane już na całe życie. W Internecie aż się roi od zboczeńców czy pedofilów, a muszę zaznaczyć, że ta koleżanka ma zdjęcia dostępne dla każdego. 
Po drugie profil na portalu społecznościowym jest profilem Twoim, nie Twojego dziecka. Uważam, że dziecko samo powinno kiedyś zadecydować czy chce, aby jego zdjęcia były umieszczane w Internecie. Dlatego ja będę się pilnować. Po porodzie nie wstawię zdjęć Michałka. Może powiadomię na Fb o tym zdarzeniu, ale zdjęć umieszczać nie będę. Bliskim znajomym wyślę na maila. Po pierwsze dlatego, że chcę uszanować jego prywatność, a po drugie nie chcę, aby w przyszłości wstydziło się żenujących zdjęć wiszących w otchłani Internetu.

wtorek, 2 lutego 2016

6. USG 3D

Wczoraj byłam zrobić USG 3D. Uczucie niesamowite. Mały jest przeuroczy. Niestety, do mnie podobny to on nie będzie. Cały ojciec i jego rodzina ;). Michaś został zmierzony pod każdym kątem. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, poza dwoma parametrami, które rozbiły mnie na kawałki. Pani doktor mierzyła rogi tylne komór mózgu. Lewy róg wynosi 8,3 mm, a róg prawy 7,4 mm. Powiedziała mi tylko tyle, że mój lekarz ma to kontrolować czy te parametry się nie zwiększają. Nie chciała powiedzieć do czego to prowadzi... Zapytała tylko czy podczas ciąży przeszłam jakiś wirus. Powiedziałam, że byłam dwa razy przeziębiona. Zapytała więc o toksoplazmozę, więc zgodnie z prawdą powiedziałam, że przeszłam ją, ale przed ciążą, co już nie powinno na nic wpływać. Powiedziała też, że lekarz ma zwrócić uwagę na jakieś UKM obu nerek. Nie byłabym sobą gdybym po powrocie nie sprawdziła tego w Internecie. To był błąd. Naczytałam się o wodogłowiu i miałam cały wieczór z głowy. Czytałam różne wypowiedzi matek. Pocieszające jest to, że takie wysokie parametry często zdarzają się u chłopców i nie zawsze muszą oznaczać czegoś poważnego. Niektórzy mają taką urodę. Pocieszające również jest to, że obwód główki mojego dziecka jest prawidłowy i to samo tyczy się kręgosłupa. Wszystko jest OK, więc staram się nie panikować, bo nie chcę niepotrzebnie stresować dziecka, a po wczorajszym USG wiem, że przeżywa te same emocje co ja. Pani doktor kazała skontrolować powyższe parametry za tydzień lub dwa i tego się trzymam. W poniedziałek mam wizytę u swojego lekarza i wtedy zobaczę co i jak. Jeśli on zleje sprawę, to wtedy pójdę do innego lekarza. Na razie nie chcę się nakręcać, bo stres nie jest mi potrzebny. Trzymajcie kciuki. Wierzę, że wszystko będzie dobrze.