Strony

czwartek, 2 czerwca 2016

16. Problemy zdrowotne

Michałek będąc jeszcze w brzuszku nałykał się zielonych wód. Spowodowało to u niego stan zapalny, przez co po urodzeniu przez tydzień musiał dostawać silny antybiotyk. Na jego buźce zauważyłam wypryski. Na moje pytanie co to jest, położna odpowiedziała 'nikt nie jest idealny' i miało to być podrażnieniem od ubranek. W szpitalu również zaczęło ropieć lewe oczko. Kazali mi przemywać solą fizjologiczną i tak robiłam po kilka razy na dzień, ale to nie ustępowało, a ropy było coraz więcej. Przez dokarmianie mlekiem modyfikowanym wypryski na polikach zmieniły się wręcz w pryszcze i w sumie nie wiem już czy jest to faktycznie od mleka czy był to czysty zbieg okoliczności. Pediatra w przychodni, do której należymy powiedział, że jest to ta nieszczęsna skaza białkowa. Zmieniłam więc mleko z Bebiko na Bebilon. Pryszczy było troszkę mniej, ale mimo wszystko nie goiło się to tak jak powinno i niepokoiło mnie to. Moja intuicja mnie nie zawiodła. Uparłam się aby pójść prywatnie do najlepszej pani pediatry w naszym mieście. Wczoraj mieliśmy wizytę i co się okazało? To wcale nie jest skaza białkowa tylko trądzik niemowlęcy. Pani doktor przepisała na to maść i już widzę efekty po pierwszym użyciu. Ja się tak zafiksowałam, że i u siebie wyeliminowałam mleko i wszystkie przetwory mleczne, przez co zaczęłam tracić pokarm. Dobrze, że mogę pić mleko bo zależy mi aby jak najdłużej podawać Michałkowi swój pokarm. Co do oczka, to pani doktor wyśmiała ten pomysł ze solą fizjologiczną, bo mały ma stan zapalny i teraz muszę mu zakrapiać oczko kropelkami z antybiotykiem. W szpitalu zrobili ze mnie wyrodną matkę, bo nie poprawiałam Michasiowi główki jak ten chrapał. Wczoraj dowiedziałam się, że chrapanie jest jak najbardziej normalne, gdyż Michał jak na takie malutkie dziecko przystało ma wąskie przegrody nosowe. Na ulewanie też pani doktor zaradziła. Zmieniliśmy zwykły Bebilon na Bebilon AR. Mały nie ulewa i może w końcu zacznie normalnie przybierać na wadze. Za dwa tygodnie mamy wizytę kontrolną, aby sprawdzić wagę. 
Po tym wszystkim naszła mnie taka smutna refleksja, że jak prywatnie się nie pójdzie do lekarza, to później człowiek nie pozna prawdziwej diagnozy. W przypadku Michałka męczyliśmy się z tymi wszystkimi dolegliwościami 4 tygodnie, a można było temu wcześniej zaradzić. Dlaczego wszyscy lekarze nie są lekarzami z powołania. Ta pani u której wczoraj byliśmy co chwilę jeździ na szkolenia, dokształca się, kocha dzieci i jeszcze nigdy nie odmówiła przyjęcia chorego dziecka nawet w święta. Ja wiem, że za to dostaje pieniądze, ale jej podejście do dziecka i rodzica sprawiło, że obdarzyłam ją zaufaniem dosłownie od pierwszej chwili. Wiem już, że będę chodziła z małym tylko do niej, a do tego konowała będę szła tylko na szczepienia i bilanse. 

9 komentarzy:

  1. Dobrze, że trafiłaś na dobrego lekarza, bo teraz to konowałów nie brakuje.Dla nich każda wysypka to skaza białkowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt nie jest idealny? Co za bezczelna baba, nie zna się na chorobach to zasugerowała Ci że masz brzydkie dziecko!!! Ja bym się bała do niej nawet na szczepienie iść!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry lekarz to skarb i przykro to mówić, ale niewielu takich jest. Dobrze że znalazłaś dla Małego taką osobę, teraz się jej trzymajcie i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. masakra z tymi lekarzami - wszędzie się znajdą ewenementy ;/ dobrze jednak, że znalazłaś jakąś prywatnie panią doktor, która wie, co robi i jest na własciwym miejscu

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja chodzilam z Dusia do lekarza, to byl ten sam pan, ktory leczyl mnie jako dziecko i wtedy wydawal mi sie bardzo stary :) Trafic na dobrego specjaliste, takiego panstwowego i z powolania jest niestety bardzo trudno. Tutaj tez wiele spraw bagatelizuja i wlasciwie na niewielu rzeczach sie znaja. Wszystkie dzieci maja egzeme i koniec. Nawet porzadnych badan nie zrobia.

    OdpowiedzUsuń
  6. My też walczyliśmy z trądzikiem niemowlęcym, lekarz w ośrodku nic mi nie powiedziała co to, dopiero od prywatnej pediatry dowiedziałam sie o trądziku.
    Niestety lekarzy z powołania coraz mniej...

    OdpowiedzUsuń
  7. najważniejsze, że udało się pomóc Michałkowi, a co do lekarzy to naprawdę ciężko teraz trafić na odpowiedniego, a jak już się uda to dobrze się go trzymać do końca. Położne, które przychodziły po porodzie (o ile były) też nie zasugerowały nic innego,wydawało mi się zawsze, że one bardziej dokształcone jeśli chodzi o dzieciaczki ;-)
    Ale ten czas zasuwa, Michaś już ma miesiąc, szok! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak wszędzie. Z prawdziwym powołaniem do zawodu nie jest tak łatwo. Nie rozumiem po co ludzie męczą się na stanowiskach, które kompletnie ich nie cieszą.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja gapa jestem:) wchodziłam na tamtego bloga a tu tyle nowości. Nadrobiłam wszystko i ... Po pierwsze oczywiscie gratuluje maleństwa. Opis porodu prawie identyczny jak moj, ja męczyłam sie dwa dni. Tez błagałam o cc, lekarze straszni, bol okropny i jeszcze po tygodniu musiałam wracać bo zle mnie wyczyścili. W następnej ciąży rodziłam w innym szpitalu i było wszystko tak jak powinno byc. I personel i podejscie, szkoda ze za pierwszym razem tak niedobrze trafiłam bo do dzis do kiepsko wspominam. A narodziny dziecka to jednak w pamięci do konca zycia beda..

    Huśtawki nastroju chyba normalne:) odnajdziesz sie na pewno. Wszystko jest nowe, inne, ale za jakis czas 2-3mc wszystko sobie poukładane, zrobisz swoj harmonogram i bedzie na pewno lepiej :))

    U nas na ulewanie pomogła 1 łyżka kaszki kukurydzianej dodanej do mleczka.

    Buziaki :))

    OdpowiedzUsuń