56 cm i 4090 g.
PORÓD
Sam poród do najmilszych wspomnień nie należy. Rodziłam 3 dni naturalnie, aż w końcu padła decyzja o cesarce. Trafiłam do szpitala z regularnymi skurczami. Ordynator myślał, że urodzę na jego dyżurze, ale niestety nie szło mi rozwarcie. Męczyłam się tak całą noc. Na kolejny dzień lekarze zadecydowali, że będą u mnie wywoływać poród z racji tego, iż byłam już po terminie. Kroplówka spowodowała tylko bolesne skurcze, ale znowu nie szło mi rozwarcie. Męczyłam się tak przez pięć godzin na porodówce aż w końcu lekarz zadecydował, że to nie ma sensu i mam wrócić na salę. Skurcze nie ustały, a ja męczyłam się do kolejnego dnia. Wtedy założyli mi balonik, aby w końcu to rozwarcie ruszyło. Myślicie, że coś pomogło? Rozwarcie na 2,5 cm i ani drgnie, a skurcze coraz mocniejsze. Michałek pchał się na świat a ja nie mogłam jego urodzić, a lekarze do ostatnich chwil kazali mi rodzić naturalnie. Do tego dostałam bóle krzyżowe, które są sto razy gorsze niż skurcze w największym stadium. Wtedy myślałam już, że umrę. Błagałam męża aby poszedł do ordynatora i wybłagał o cesarskie cięcie. Muszę tutaj zaznaczyć, że posiadałam zaświadczenie od ortopedy, na którym było napisane, że mam mieć cesarkę jeśli będzie bolał mnie kręgosłup. Żaden lekarz tego nie respektował, wręcz to wyśmiewali. Dopiero ordynator po interwencji mojego męża wziął to pod uwagę. Cesarka stała się moim wybawieniem i po 15 minutach mogłam przytulić swoje upragnione dziecko.
POŁOŻNE
Muszę powiedzieć, że położne miałam bardzo fajne i miłe. Bardzo pomocne, zwłaszcza w nocy. Mały ma problem z ssaniem piersi. Za cholerę nie chce tego robić. Chce jeść tylko z butelki. Panie położne przychodziły do mnie za każdym razem gdy mały płakał. Pomagały, doradzały, choć trochę denerwowały mnie tym naturalnym karmieniem. Dla mnie było to robione na siłę, więc jak tylko wróciłam do domu to wprowadziłam swoje metody żywienia małego. Ściągam mleko laktatorem, a jak jest mu mało to dokarmiam go mlekiem modyfikowanym.
LEKARZE
Miło wspominam chyba tylko samego ordynatora. Od samego początku był dla mnie bardzo miły i taki ludzki. Reszta mnie zawiodła. Krzywo patrzyli na to, że miałam cesarkę. Uważali, że powinnam sama urodzić małego, choć położne stwierdziły, że i tak naturalnie nie urodziłabym, bo dziecko było za duże. Lekarze uważali mnie za pieszczochę, która użala się nad sobą, co uważam za chore pomówienie. Na koniec jeden z lekarzy też niemiło mnie potraktował. Z szyderczym uśmiechem zamaszyście wyciągnął mi szew, który nie był jeszcze zagojony. Dodał również, że powinnam wytrzymać taki ból a nie się pieścić jak dziecko. Nigdy więcej nie będę tam rodzić. W ogóle mam taką traumę po tym wszystkim, że nie wiem czy w najbliższych latach mój mąż namówi mnie na kolejne dziecko.
JEDZENIE
Muszę to powiedzieć. Jedzenie naprawdę należało do tych dobrych. Zarówno zupy jak i drugie dania były smaczne. Raz trafiło mi się coś dziwnego na śniadanie. Zresztą sami zobaczcie;
Sam widok tego czegoś zniechęcił mnie do jedzenia, ale ciekawość wygrała. Musiałam spróbować. Wiecie co to jest? Zmielona parówka z jajkiem. Obrzydlistwo.

na początku - ogromne gratulacje!! cieszę się, że już z Wami jest! myślałam jednak, że chociaż na blogu nam go pokażesz ;)
OdpowiedzUsuńmatko, ale Cię wymęczyli! ;/ nacierpiałaś się bidulinko! lekarrze, to naprawdę konowały i zdania nie zmienię - ginekolodzy w szczególności...
wszystkiego dobrego na wspólne życie, niech zdrowo rośnie! i dla Was sił
napiszesz, jak Wam razem się żyje? ;)
napiszę, ale w kolejnej notce :)
UsuńEhhhh... a potem się dziwią lekarze że rodzą się dzieci z jakimiś problemami jak rodzącej przez 3 dni kobiecie nikt nie pomoże tylko czekają Bóg wie na co...
OdpowiedzUsuńNa szczęście wszystko jest dobrze. Teraz cieszcie się Waszym synkiem i zapomnij jak najszybciej o tych porodowych przygodach.
Gratulacje ;*
OdpowiedzUsuńRodziłaś z ZG? Jestem ciekawa kto teraz jest tam ordynatorem.
To zmuszanie do karmienia naturalnego.
Moje dziecko też nie umiało ssać piersi, a co chwilę przystawiali mi ją i za główkę na siłę do piersi trzymali.Masakra to była.
Witaj wśród Mam :D
Nie, rodziłam u siebie w mieście :)
UsuńA myślałam że może w ZG :D
UsuńBo ja też położne wspominam miło, zaś lekarzami było różnie.Szczególnie na oddziale dla wcześniaków.
Gratulacje:) To chyba najgorsza opcja koedy rodzisz tyle czasu naturalnie, a potem Ci mówią że i tak cesarka:/
OdpowiedzUsuńWażne że wszystko masz już za sobą, alenie dziwię się że teraz nie prędko się zdecydujesz na kolejne dziecko.
Gratuluję Kochana! Witamy Michasia po naszej stronie!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że macierzyństwo będzie przyjemne i łatwe, a noce przespane (a co!)
Najważniejsze, ze Michałek już jest z Wami, a przecież to nie Twoja wina, ze rozwarcie się nie zrobiło, Ci lekarze to też są! Wody odeszły i 3 dni kazali Ci rodzić, oszaleli!?
aj! Dobrze, że to już za Tobą! :*
No nareszcie jest z Wami :-) szybko zapomnisz o porodzie :-) mam nadzieje:P. Oj duzy chlopak napewno byloby CI ciezko rodzic naturalnie...
OdpowiedzUsuńNiech maly sie zdrowo chowa a Tobie radosci z macierzynstwa zycze :)
Gratulacje kochana :)
OdpowiedzUsuńps. nie powiedziałabym, że to to!
Nie ma jak zdrowe żywienie!
Porcja jak dla slonia :D Masakra, wstyd, zeby kobieta w ciazy dostawala cos takiego do jedzenia i niby z tego, mialas wyprodukowac pokarm ?
OdpowiedzUsuńJa tez swojego porodu do najmilszych nie wspominam i mam nadzieje, ze tu potraktuja mnie jak czlowieka. Boje sie jak cholera :/